Ostatnie miesiące

to zbiór różnych koszmarów a jednocześnie bardzo duże wsparcie .

Codzienne huśtawki emocjonalne bo:

  • osoba na którą postawiłam bardzo dużo, wbrew być może logice i zdrowemu rozsądkowi oraz opinii osób ważnych w moim życiu, to niedojrzała emocjonalnie osoba z koszmarnymi obciążeniami psychicznymi. Najsmutniejsze, że moim zdaniem jest to ofiara “syndromu sztokholmskiego “, próbująca spełnić oczekiwania tatusia oraz środowiska w którym wyrosła
  • nie udało się stworzyć jakiś ram współpracy z uwagi na różnego typy ograniczenia związane z covidem i brak możliwości bezpośredniego kontaktu z osobami istotnymi decyzyjnymi
  • ból , który niestety zadomowił się we mnie na dobre i z którym nie daję sobie rady
  • brak możliwości dostania się do szpitala jakiekolwiek na oddział neurochirurgiczny celem wstawienia stymulatora przeciwbólowego
  • niektóre z nielicznych osób z którymi mam kontakt na co dzień mają narastające problemy depresyjne, histeryczne, codzienne z którymi nie dają sobie rady ale których nastroje odbijają się na mnie jak w lustrze (ten typ tak ma)
  • bo lekarz, którego ogromnie cenię w ramach polskiego piekiełka medycznego został potraktowany w sposób dla mnie niedopuszczalny
  • kumulacja tych różnych atrakcji doprowadziła mnie do stanu w którym podjęłam decyzje o rozstaniu się kilkoma osobami, pomimo smutku i bólu kiedy to robiłam, kiedy zdecydowałam się stosunkowo jasno określić warunki i swoje potrzeby

i nagle okazało się, że :

  • u mojego boku stanął Marcin syn mojego zmarłego przyjaciela . Człowiek dojrzały , emocjonalnie stabilny, bezkonfliktowy , empatyczny , otwarty na świat, z bagażem doświadczeń z których chyba potrafił wyciągnąć wnioski
  • w najbliższy wtorek “idę do szpitala” UM w Warszawie na badania a następnie mam nadzieję ,w ramach kolejnego podejścia” uda się wstawić “właściwy stymulator przeciwbólowy ” (postaram się opisać neurostymulatory i wiedzę jaką zdobyłam w ciągu wielu rozmów co, gdzie i za ile w Polsce jak również o poziomie wiedzy poniektórych …..
  • udało mi się dowiedzieć za i przeciw zamieszkaniu na Korsyce czy Sycylii . W przypadku tego ostatniego miejsca kopalnią wiedzy okazała się Gałka z radia, która z lokalnym kolesiem przez 7 lat wynajmowała apartamenty Polakom
  • dodatkowo w moim życiu nowa postać Marcelina , córka Piotra z Afryki, młoda, wrażliwa osobą, którą życie doświadczyło bardzo boleśnie

Dzisiaj już na 100% wiem jakich sytuacji powinnam unikać oraz jakie osoby z mojego otoczenia działają na mnie negatywnie i powinnam ograniczyć z nimi swoje relacje.

Wiem czego pragnę i będę starała się w ramach swoich ograniczonych możliwości jak powiedziała a właściwie napisała moja wieloletnia Sp. bliska znajoma pisarka Gośka Bocheńska “to co mówisz brzmi jak misja” , “ciężki chleb sobie wybrałaś” , “ale jeżeli tak to czujesz to po prostu to rób”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.